• Wpisów:951
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:36
  • Licznik odwiedzin:47 946 / 3355 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gazeta dostarcza:
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Chyba już wiem, gdzie ludziska kupują te wszystkie szkaradzieństwa do ogródków.







  • awatar Gość: Na prawdę świetny blog. bede tu zaglądać częściej :D zapraszam do siebie może coś ci sie spodoba :D
  • awatar Bumburus: W Praktikerze też to jest.
  • awatar kura z biura: Chcę jeżyka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hostel w centrum Krakowa. Goście głównie zagramaniczni:



  • awatar jacek23151: jak to w Krakowie, oszczędzili na tłumaczu ;)
  • awatar Lady Fennec: @Nauczycielka na wakacjach: @Nauczycielka na wakacjach: Ja tam cały czas widziałam "bowels" :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Bumburus: Teraz, jak dałaś to drugie zdjęcie, poznaję. Niestety PRZYMUS EKONOMICZNY wygnał mnie z Krakowa... :(
  • awatar Lady Fennec: @Bumburus: Łagiewniki.
  • awatar Bumburus: Niech zgadnę, Łagiewniki, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego? Byłam, wrzuciłam co nieco, podobnie jak w Galerii Krakowskiej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Porypało Pingera, czy mi się tylko wydaje?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar kura z biura: Faul. Znaczy, fail.
  • awatar Gość: facepalm totalny bezapelacyjny i dokumentnie spłaszczający czoło...kuźwa, od razu na myśl przychodzi mi sławetne:"a teraz przed państwem kamnada Pinka Fłojda"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skaczę sobie po kanałach (telewizja w komputerze to fajna rzecz, tak bajdełejem) i WTEM!
 

 
Powiedzcie mi, proszę, że to taki chłyt marketingowy.
 

 
Imieninowe skrzyneczki dla psiapsiółek Cioteczki.
Słodkie fijoły:


Orientalne małe co nieco:
 

 
Gazeta o Django. Mamy zagięcie czasoprzestrzeni, babola w tytule oraz bardzo dziwne zastosowanie łącznika.

 

 
  • awatar Kasitza: No jak to o co chodzi? O historię. w XI wieku pijany ksiądz powoził wozem, którym jechali ministranci. Koń się spłoszył, ksiądz,jako że był pijany nie zdołał go opanować, wóz się wywrócił na moście i ministranci wpadli do rzeki. Zginęli na miejscu. Przynajmniej ja tak rozumiem ten tytuł.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mała literówka, a cieszy. Dostarcza wp.

A tak bajdełejem, to był świetny program. Oglądaliście?
 

 
Gazeta jak zawsze w formie.
Nie wygodniej by było na talerzach jeść? Z takiego owoca to żarcie spadywuje.
 

 
  • awatar Lady Fennec: @tannat: Może się jeszcze przyda. Spróbuje teścia namówić na hodowanie rzepy. :D
  • awatar Gość: @Tinwerina Miriel: w takim razie to nie jest produkt dla Ciebie, nietrafiony i zbędny zakup Moge odkupić :)
  • awatar Lady Fennec: Ale ja nie mam rzepy w ogródku! Ja nawet ogródka nie mam. I co teraz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Radiowóz w szpitalu?
  • awatar Kasitza: Oczywiście działo się to na Rondzie Krwiodawców. Tak żeby w razie czego można było szybko transfuzję zrobić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1. Jakie masz 2 imię? (jeśli je masz).*
Nie mam drugiego, mam za to z bierzowania - Agata.
*2. Ulubiony serial?*
Jednego naj nie mam.

*3. Hobby, o którym nie wiedzą twoi znajomi?*
Nie ma, znajomi wiedzą co mnie interesuje.

*4. Co dostałaś/eś na święta?*
Fajny kubeczek, książkę, herbatę,słodycze, bieliznę.

*5. Bez czego nie ruszysz się z domu?*
Bez telefonu.

*6. Masz przyjaciółkę?*
Bliskie znajome raczej, mój partner jest też moim przyjacielem.
*7. Jaki kolor kojarzy ci się z nią?*
Zielony.

*8. Potrawa, której nienawidzisz?*
Takiej, której nienawidzę nie ma, rzeczy, których nie lubię parę by się znalazło.

*9. Lubisz mandarynki?*
Lubię, ale jadam głównie w sezonie, czyli zimą.Świątecznie mi się jakoś kojarzą.

*10. Pizza vs. Hamburger?*
Pizza. Najlepiej domowa.
Kto chce, niech się wypowie.
 

 
Kochani,
życzę wszystkim wesołych, ciepłych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia.
 

 
Jak zwykle w okolicach świąt Love Actually.
Jedna z najulubieńszych scen
i świąteczna piosneczka:
  • awatar Porcelina w potoku: Ostatnio jestem psychofanką Billa Nighy, więc nawet ta piosenka mi się podoba, choć w oryginale serdecznie jej nie znosiłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zrobiłam. Wymięszałam bór wi jaki zalegający w szafce miód z musztardą dijon, tyyyle dużo curry nasypałam, dodałam ociupinkę jakieś masali. Wyszło rewelacyjnie,pan P. zachwycony moim talentem kulinarnym. . Jak nie wyżre, na czym go przed chwilą przydybałam, zostanie na jutro, bo ofiara dość pokaźnych rozmiarów była.
 

 
Tak jakoś mię latynosko naszło:
  • awatar Bumburus: @Tinwerina Miriel: Jednak pozostanę przy Jeanette - mam do niej sentyment. A rozczarowanie znam: za młodu namiętnie słuchałam bodajże kubańskich piosenek w wykonaniu Placido Domingo(Siempre en Mi Corazón), aż do "zajechania" kasety na amen. Kiedy w końcu kupiłam sobie płytę z tym albumem, po kilku latach nauki hiszpańskiego to już nie było to...
  • awatar Lady Fennec: Hijo de la luna nie było u nas. Canción del mariachi za to tak. I Corazón espinado. Pamiętam to okrutne rozczarowanie, gdy zrozumieliśmy jak banalny jest to tekst. :D A jeszcze Me gustas tu sobie przypominam. Porque te vas jeszcze dorzucę w tej wersji (szkoda, że tylko kawałek :D)http://www.youtube.com/watch?v=Q_FaTuR1q1Q
  • awatar Bumburus: O, o właśnie. http://www.youtube.com/watch?v=SLxrrE6wC5I Chyba trzecia piosenka na lektoracie z hiszpańskiego (przed nią były "Hijo de la luna" i "Canción del mariachi").
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ach, jaka piękna zima. Tyle dużo śniegu nasypało.
 

 
Ze sto lat nie robiłam książkowych zakupów w szmateksach. Primo, odkąd mam Kundelka, rozważniej wybieram, co chcę jak zwierzę przeczytać w formie papierowej, secundo, nieurodzaj jakiś zapanował. Dziś zaś trafiło mi się takie cudo:

oraz takie:
a do kompletu "Paradise Lost" Miltona.
Za całe 8 złotych wszystko.
  • awatar Embrion Mroku: tego Blake'a to zazdroszczę.
  • awatar Gość: Eliade wielbię miłością odwieczną!
  • awatar Gość: jednym słowem wow! niezły wybór, ja nigdy nie traiłam na żadną ciekawą książkę w lumpeksie (fakt że dawno też do żadnego nie zgalądałam)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O wałkach to tłumocz słyszał?
Bo w to, że Nigella paraduje z czymś takim na głowie nie uwierzę.
  • awatar Lady Fennec: No proszę, zatem bezpodstawnie się czepłam. My fault. Choć u mnie zawsze były wałki. Lokówką zwano ustrojstwo jak na zdjęciu powyżej.
  • awatar szprotessa: Oczywiście. U mnie częściej używało się "wałków", ale lokówki jak najbardziej też były w użyciu i nie chodziło o te elektryczne. Czepiac się też trzeba umić.
  • awatar Embrion Mroku: w tym wypadku się czepiasz :) Wałki przez niejedną kobietę są nazywane lokówkami. Z resztą, jak kupowałam sobie swojego czasu lokówki właśnie (osobiście, jak cała moja rodzina, też używam tego słowa) na opakowaniu stało jak byk: lokówki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I jeszcze parę kartek:




 

 
Mała literówka, a cieszy.

E: Dopiero teraz zobaczyłam co stoi na wystawie. Wdzięczna nazwa produktu, nieprawdaż?
  • awatar jacek23151: nie, to jest ściereczka do czyszczenia grobów. Kiedyś dostałem ją od mamy z poleceniem umieszczenia na grobie, znaczy blogu.
  • awatar Lady Fennec: @Bumburus: Nie wiem. :D Domniemuję, że jakiś preparat do czyszczenia lastrykowych nagrobków.
  • awatar Bumburus: A cóż to takiego, ten cały GROBEX?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ot, takie tam świąteczne kartki.
Dla Elizy:

i Kaśki (od tej dziś jeszcze sparkliłam jak meyerpir):
 

 

Paczcie państwo, a ja myślałam, że w ciążę się przez seksy zachodzi. A tu proszę, po tylu latach dowiaduję się, że ze wstydu.
  • awatar Bumburus: To tak, jak z tym nędzarzem, co umarł z nadmiaru pychy, bo nie poprosił nikogo o wsparcie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Łał, całe osiedle dla panów!

A wszystko przez jeden mały dwukropek.
  • awatar Lady Fennec: @the_dzidka: A tyż prowda!
  • awatar the_dzidka: Hm, ja to interpretuję jeszcze lepiej, jako zachętę dla pań: dogodny dojazd dla panów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ileż może zmienić jeden mały przecinek.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wirtualna dostarcza.

No proszę, kto by pomyślał, że wielbłądy sprzedaje się i kupuje na targach wielbłądów.
W trakcie udawania się? Borze, widzisz i nie szumisz?
  • awatar Lady Fennec: @Embrion Mroku: Archaiczne nie, po prostu rzadsze. Chociaż faktycznie brzmi jakoś tak staroświecko. Gdyby zaś pani była facetem to oczywiście otwarł by.
  • awatar Embrion Mroku: @Tinwerina Miriel: ale chyba jest to archaiczne? Tak jak "patrzał". A poza tym gdyby pani galerniczka była facetem to co? Otwarł by?
  • awatar Lady Fennec: @Embrion Mroku: Ale "otwarła" to całkiem poprawna forma. Rzadziej używana, ale jednak nie błąd. Tako rzecze SJP: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=10279
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jeden z najbardziej irytujących baboli serwuje gazeta:

W co, szmurwa mać, on ten strój ubiera?
  • awatar Lady Fennec: @tannat: e-wersję mam, dostałam od koleżanki i teraz aż się boję do niej zaglądać. Chyba pozostanę przy oryginale.
  • awatar Gość: @Tinwerina Miriel: zobacz ile takich baboli jest na przykład w pierwszym tomie sagi Martina. Wszyscy ubierają zbroje albo sukienki, rycerz czyli sir pisany jest fonetycznie - ser (podlaski, kuffa, chyba) ale lady już jest lady a nie lejdi. Tłumacz nie może się zdecydować czy sutek jest rodzaju męskiego czy tez jest sutką (we mnie osobiście ta ostatnio uznana za dopuszczalną forma żeńska budzi sprzeciw, ale mniejsza o mnie, niech facet po prosu będzie konsekwentny. Pomijam błędy gramatyczne, składniowe. Następne tomy są już zdecydowanie lepsze, ale ten pierwszy przyprawił mnie prawi o apopleksję. Mam to również w e-wersji - jeśli chcesz się wkurzyć, to chętnie podeślę.I zaskoczyło mnie to tym bardziej, że właśnie miałam dość dobra opinię o Zysku (zwłaszcza, że Tadeusz Zysk chyba kiedyś zajmował się redakcją i korektą, o ile dobrze pamiętam)
  • awatar Lady Fennec: @tannat: Co to za książka była? Zysk, wydawało mi się przynajmniej, jako taki poziom trzymał. A tu taka wtopa?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
czyli komódka dla Luśki. Jeszcze nie polakierowana, niestety.


  • awatar Gość: Skąd wziąć taką podstawkę, bo też chcę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Brak sensu i oszalałe kropki:

i wyraźniejsze zdjęcie, bo w trajtku ciemnawo było:

  • awatar kura z biura: O, dzięki za tłumaczenie na ludzki, pewnie bym się jeszcze z rok zastanawiała.
  • awatar Kasitza: Ja przez miesiąc czytałam tę reklamę prawie codziennie, aż w końcu zrozumiałam jej treść. Potem zaczęłam się zastanawiać nad targetem. I do niczego na razie nie doszłam. Ja targetem się nie czuję.
  • awatar Lady Fennec: @jacek23151: No właśnie nie, choć na początku tak sama myślałam. Na stronie mają takie objaśnienie: "Zapowiedź oferty naszego salonu kryje się w jego nazwie. Łączy ona ze sobą imię mężczyzny i kobiety. El – to bóg kananejski, który do sędziwego wieku zachował piękno i siłę młodości, a także nienaruszoną przez czas męską urodę i płodność. Lamis – to w języku arabskim – kobieta o gładkim ciele . . ."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Krótki przewodnik po przyprawach indyjskich Tinu czas zacząć.
W hindi zwana hing to gumożywica z korzeni i kłączy zapaliczki cuchnącej (Ferula assa-foetida), roślinki wdzięcznie też zwanej czarcim łajnem lub smrodzieńcem. Wygląda toto tak:
W Indiach używana przez osoby, które ze względów religijnych nie spożywają cebuli lub czosnku, dodaje się też ją do ciężkostrawnych potraw, ponieważ ułatwia trawienie.
  • awatar kura z biura: Polska nazwa roślinki nie brzmi zachęcająco... Zagramaniczna zresztą też, kojarzy mi się z asfaltem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

CURRENT MOON
lunar phases